wczoraj udalo sie bez marudzenia. srode jednak nadal planuje wolna. na wszelki wypadek.
przy okazji padlam na ryj i zasnelam z miejsca. ladnie.
dzisiejszy dzien w calosci przebimbalam. a co, nalezy mi sie.
kolejny dol mlodej, juz lzejszy, objawil sie dzisiaj w pelnej krasie i zakomunikowal mlodej ustami, ze “ona NIGDY nie nauczy sie angielskiego”. po setkach argumentow wszelakich rozlozylam bezradnie rece. ale moze cos z mojego gadania dotarlo.
t dzis elegancko i bez upominania wlozyl talerz do zlewu. bez bonusa, w trakcie umycia owego, ale ma wybaczone, bo 12 godzin w robocie siedzial. mowcie do mnie “T WHISPERER”
jutro poniedzialek. mam wrazenie, ze komunikowalam o tym zaledwie wczoraj. czas ucieka, przecieka miedzy palcami i sie wije.. .
no to ide. dobrego tygodnia! smacznego i w ogole… .